Pogoda na samym początku Freeride Campu sprawiła wszystkim niezły prezent! Po całonocnym opadzie śniegu po południu wyszło wreszcie słońce i ukazało spore przestrzenie nietkniętego puchu! Ale zacznijmy od początku.

Aura od rana raczej nie sprzyjała “spacerom” – góry zasnute były grubą warstwą chmur, a kierowcy musieli z rana użyć mioteł aby dokopać się do swoich aut. Śnieg padał nieustannie, aczkolwiek fakt ten mógł wywoływać wyłącznie uśmiech na twarzach campowiczów. Niektórzy z nich postanowili wykorzystać gorzą pogodę i przy pomocy speców z PIEPS’a pogłębić swoją lawinową wiedzę oraz przetestować detektory.

Tymczasem ekipa z Kästle otworzyła namiot w którym wszyscy Ci, którzy potrzebowali nart o trochę większej powierzchni mogli zaopatrzyć się w sprzęt z najnowszej kolekcji tej firmy. Znakomity miejscowy freerider Roman Kuss osobiście doradzał zainteresowanym jakie narty wybrać i jeździł w rotującą ekipą uczestników pokazując swoje leśne miejscówki do jazdy.

Po południu, z racji coraz lepszej widoczności odpalona została strefa w której rozgrywane były eliminacje do zawodów Polish Freerid Open w 2012 roku. Puch szybko znikał pod nartami kolejnych riderów, a słonko coraz bardziej zachęcało do atakowania kolejnych miejsc. Ostatecznie jazda trwała niemal do zamknięcia wyciągów a uśmiech ani na minutę nie schodził z twarzy wszystkich którym dane było spróbować surfowania po białej przestrzeni.

Oczekujcie kolejnych update’ów – przed nami kilka dni ładnej pogody, w planie wycieczki skiturowe, wspinaczka lodowa i cała masa dobrej zabawy!